Teatr Iluzji i Duchowe Szarlataństwo: Mroczna Prawda o Ustawieniach Hellingerowskich

Jan KowalskiWyświetleń: 1.2kPsychologia

Analiza kontrowersyjnej metody ustawień systemowych: dlaczego paranaukowy rytuał bywa mylony z terapią i jakie niesie zagrożenia.

Teatr Iluzji i Duchowe Szarlataństwo: Mroczna Prawda o Ustawieniach Hellingerowskich

Teatr Iluzji i Duchowe Szarlataństwo: Mroczna Prawda o Ustawieniach Hellingerowskich

Ustawienia systemowe Berta Hellingera (często błędnie nazywane "rodzinnymi") to jedno z najbardziej kontrowersyjnych i niebezpiecznych zjawisk na pograniczu psychologii i ezoteryki. Choć zwolennicy próbują ubrać je w szaty "terapii", w rzeczywistości mamy do czynienia z paranaukowym rytuałem, który z profesjonalnym leczenie zaburzeń psychicznych nie ma nic wspólnego. To metoda, która w rękach amatorów staje się narzędziem psychicznej dewastacji.

1. To nie jest terapia – to gwałt na psychice

Prawdziwa psychoterapia opiera się na nauce, badaniach klinicznych, empatii i – co najważniejsze – na bezpieczeństwie pacjenta. Proces terapeutyczny jest rozłożony w czasie, aby klient mógł bezpiecznie zintegrować trudne emocje.

Ustawienia Hellingerowskie działają odwrotnie. Są metodą dyrektywną i przemocową. Prowadzący, często w ciągu kilkunastu minut, "diagnozuje" skomplikowane traumy wielopokoleniowe i narzuca gotowe rozwiązanie. Uczestnik sesji zostaje publicznie obnażony ze swoich mechanizmów obronnych, nie otrzymując w zamian profesjonalnego wsparcia. To, co nazywa się "uzdrowieniem", często jest w rzeczywistości stanem dysocjacji lub szoku wywołanym silną presją grupy i autorytetem prowadzącego.

Uwaga: Środowiska akademickie i psychologiczne w większości krajów (w tym w Niemczech, skąd pochodzi Hellinger) od lat alarmują, że metoda ta może prowadzić do retraumatyzacji, stanów psychotycznych, a w skrajnych przypadkach – do samobójstw uczestników, którzy nie udźwignęli ciężaru "objawionych" im "prawd".

2. Okultyzm w przebraniu psychologii

Bert Hellinger nie odkrył tej metody na drodze badań naukowych. Jego "wiedza" to synkretyczny miks, którego korzenie sięgają jego pobytu na misji w Afryce (u plemienia Zulusów) oraz fascynacji mistycyzmem.

Fundamentem ustawień jest tzw. "Wiedzące Pole". To termin żywcem wyjęty z ezoteryki, niemający żadnego pokrycia w fizyce czy psychologii. Zakłada on, że obcy ludzie (reprezentanci) w magiczny sposób uzyskują dostęp do uczuć, myśli i sekretów członków rodziny klienta.

W praktyce sesje ustawień przypominają spirytystyczne seanse wywoływania duchów:

  • Reprezentanci "wchodzą" w rolę zmarłych przodków.
  • Prowadzący często sugeruje, że zmarli domagają się uwagi, szacunku lub ofiary.
  • Klient jest zmuszany do oddawania pokłonów "duchom" zmarłych, w tym sprawcom przemocy (np. dziadkowi-gwałcicielowi czy mordercy), w imię chorej koncepcji "przywracania porządku".

To nic innego jak nekromancja ubrana w pseudonaukowy żargon. Zamiast leczyć żywych, metoda ta skupia się na uspokajaniu zmarłych, co jest domeną szamanizmu, a nie psychoterapii. Hellinger twierdził, że "otrzymał" tę metodę poprzez wglądy, co stawia go w roli guru sekty, a nie badacza ludzkiej psychiki.

3. "Terapeuci" z ulicy i biznes na nieszczęściu

Jednym z najbardziej przerażających aspektów tego procederu jest to, kto go prowadzi. Aby zostać psychoterapeutą, trzeba ukończyć 5-letnie studia magisterskie, a następnie 4-letnią szkołę psychoterapii, przejść własną terapię i pracować pod superwizją.

Aby prowadzić ustawienia systemowe, wystarczy... zapłacić.

Rynek pełen jest "facylitatorów" bez cienia wykształcenia psychologicznego. To często ludzie "z ulicy", którzy po weekendowym kursie lub przeczytaniu kilku książek uzurpują sobie prawo do grzebania w najgłębszych traumach innych ludzi.

  • Motywacja finansowa: Kursy i warsztaty to żyła złota. Brak regulacji prawnych sprawia, że każdy może ogłosić się ustawiaczem i pobierać wysokie opłaty, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności za stan psychiczny klienta po wyjściu z sali.
  • Brak narzędzi: Kiedy podczas sesji dochodzi do załamania nerwowego uczestnika, taki "terapeuta" nie posiada wiedzy klinicznej, by mu pomóc. Często zrzuca winę na klienta, twierdząc, że "nie uszanował Pola" lub "nie przyjął losu".

Podsumowanie

Ustawienia Hellingerowskie to niebezpieczna iluzja. Oferują proste, magiczne rozwiązania na skomplikowane problemy życiowe, żerując na ludzkim cierpieniu i naiwności. Promują toksyczne dogmaty (takie jak konieczność pojednania się z oprawcą za wszelką cenę), opierają się na myśleniu magicznym i są prowadzone przez niekompetentne osoby. To droga na skróty, która zamiast do uzdrowienia, często prowadzi na skraj przepaści.

Udostępnij artykuł

TwitterFacebook

Komentarze